Do stóp twoich - Trzy Sny
503
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-503,page-child,parent-pageid-18,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

I
Przylgnę do stóp twoich
Bardzo wcześnie z rana
kiedy cała jeszcze
we śnie snach unurzana
szeptem równomiernym
warg nic nie wiedzących
znów mnie zaczarujesz
podczas snu niechcący

II
Stopy twe rozgrzeję
żarliwym oddechem
oddech mój upoisz
bezwiednym uśmiechem
by oddech odzyskać
w poranek uroczy
pójdę zrywać lilie
nim otworzysz oczy

chociaż może niepotrzebnie
oczekuję przebudzenia

chciałbym poprzez drzwi tajemne
zajrzeć między twe westchnienia

za zasłoną rajski ogród
wargi zeschłe me upoi

wejdę tam jak barbarzyńca
poszukując twych pokoi

nawet jeśli most podniesiesz
będę stać do końca świata

od Chopina się nauczę
jak swą miłość opowiadać

rozpłomienię całe niebo
przyzwę wichry nawałnice

i na skrzydłach huraganu
przez otwarte okiennice

wpadnę wprost do twej alkowy
i struchleję w zachwyceniu

ułaskawisz me zuchwalstwo
tuż przed chwilą przebudzenia