Pustynia - Trzy Sny
462
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-462,page-child,parent-pageid-18,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

Słońce nad pustynią wschodzi
głaszcze grzbiety fal zastygłych
słońce z mroku wydobywa
poprzez piach podwójny ścieg

moje ślady, Twoje ślady
Twoje stopy obok moich
Twa obecność uspokoi
w tej wędrówce każdy lęk
Idąc nigdy nie widziałem Twej postaci

lecz by serce uspokoić
wystarczyło zawsze w piachu rozpalonym
ścieg podwójny znaleźć, gdzie
Stopy Twe obok mych

Tuman nad pustynią wschodzi
tuman słońcu blask odbiera
tumana smaga i zaciera
ścieg podwójny poprzez piach

nikną ślady Twe w ciemności
dłonie me szukają Twoich
serce wali oszalałe
czując jak nadciąga mrok

kuląc się pod chłostą wichru
w samotności
by me serce uspokoić
oczy pełne piachu śladów Twych szukają
lecz znajdują tylko
jeden na piachu ślad

Słońce nad pustynią wschodzi
tuman cichnie i zamiera
widzę, oczy gdy otwieram
ścieg podwójny poprzez piach

oczy z gniewu mgłą zachodzą
wściekły biję w piach pięściami
krzyczę, lema sabahtani
jak żeś mnie opuścić mógł

Idąc nigdy nie słyszałem Twego głosu
I nagle rozległ się jak wodospadu huk
„Jeden ślad widziałeś pośród wycia wichru
kiedy w przerażeniu na ramionach niosłem cię”