Strzała - Trzy Sny
211
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-211,page-child,parent-pageid-18,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

I
Jak chybiona strzała
co nie dosięgła celu
póki świst jej lotek
mógł oszukiwać ją

gdy powietrze ścichło
i skryło ślad jej lotu
nikt już pośród cierni
nie znajdzie jej

Ref:
Tak mój los gdy w pojedynkę
biegnę wciąż na oślep
zachłyśnięty świstem
póki trwa

Byle nie wypuścić słowa
gdzieś głęboko schować
pustkę co wciąż woła
prosząc o
jeden gest
Twój jeden gest

II
Zagubiona w cierniach
połamana strzała
co nikomu na nic
już nie przyda się
Ktoś ją podniósł, skleił
nową wnet się stała
łuk mocarnie napiął
prosto w cel

Ref:
Tak się nowy lot zaczyna
lot co dech zapiera
wschody i zachody
zorzy blask
tu powietrze ma smak wina
niebo mi otwiera
najpiękniejszy widok
Twoją twarz