Trzy sny - Trzy Sny
490
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-490,page-child,parent-pageid-18,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

I
Raz przyśnił mi się dziwny sen
widziałem władcę potężnego
pośrodku Drogi Mlecznej Jego
tron
wokół anielskie regimenty
potężny wznoszą okrzyk: święty
On

II
Raz przyśnił mi się inny sen
mocarz – artysta Swoim Słowem
z niebytu dobył całkiem nowy
świat
przepaście i potężne góry
żleby, lodowce skryte w chmury
lepił, formował, spiętrzał, łączył
z pasją wycinał, rzeźbił, drążył
bez dna jaskinie niepojęte
bezkresne morza, rzeki kręte
huk wodospadów rozpisywał
na coraz nowe to akordy
i tylko Jego geniusz sprawił
że w apogeum twórczej pasji
nie pękł na tysiąc części cały
świat

III
I znowu mnie nawiedził sen
Mocarz – Artysta sięgnął ręką
i z garści gliny wyciął miękko
kształt

osnowa z kości, na osnowę
nakładał warstwy ciągle nowe
ożywił sercem, ubrał w mięśnie
patrzyłem, coraz to cieleśniej
wyglądał nowy twór Artysty

aż gdy rozpostarł przezroczysty
pergamin skóry na swym dziele
poznałem ze zdumieniem swoją
twarz
gdy pierzchał sen twarz Twórcy jeszcze
szepnęła przeszywając dreszczem
mnie
„choć ulepiły cię me palce
choć zawsze z grzechem zwarty w walce
choć z gliny, moim dzieckiem mieć cię
chcę”