Wędrowiec - Trzy Sny
470
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-470,page-child,parent-pageid-18,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

I
Wędrowiec raz do dołu wpadł
a dół głęboki był
i trzy dni nie mógł z niego wyjść
choć walczył z wszystkich sił
Czwartego dnia ktoś woła doń
czy chcesz ratować się
pięć razy na dzień wprost na wschód
modlitwy kieruj swe
Ref:
dnia każdego po pięć razy
czołem bił
czołem bił
i proroka tak nakazy
spełniał co dzień człowiek
dnia każdego coraz słabiej
czołem bił
czołem bił
ale nie przyszła pomoc z nieba
i wędrowiec z sił opadł
aż zupełnie
on opadł z sił

II
Nazajutrz w górze mędrcy dwaj
stanęli pomóc mu
i woła jeden – ulży ci
gdy oczyścisz umysł swój
wtóruje drugi – nie bój się
i zrozum wreszcie że
człowiecze, jesteś tylko snem
i dół też przyśnił się

Ref:
dnia każdego w kwiat lotosu
składał on
nogi swe
i dostrajał do kosmosu
swój umysł coraz bardziej

dnia każdego w ten sam sposób
widział on
widział że
człek, co sam był snem jedynie
wciąż cierpiał nie mniej wcale
siedząc w dole,
co był tylko snem

III
Aż przyszedł Ktoś, co od poprzednich
całkiem różnił się
i spytał, czy chcesz wolnym być
wędrowiec szepnął: „chcę”
usłyszał liny świst lecz nawet
powstać nie miał sił
gdy ocknął się, zrozumiał że
na czyichś plecach był

Ref:
Nie mógł się nadziwić temu
jak on mógł
jak on mógł
zejść do dołu i obcego
wynieść tak na swych rękach

cały świat się dziwi temu
taki Bóg
taki Bóg
zszedł z nieba gdy było trzeba
i człeka na swych rękach
przeniósł On
przez nieba próg